Droga na spotkanie z wiecznością, czyli "Las" Piotra Dumały
Właściwie to nie recenzja, to niezbyt udana impresja na temat "Lasu" Piotra Dumały. Nieudana, bo nie da się filmu w pełni opowiedzieć. Można film odczuć lub nie, pozwolić, by myśli popłynęły wartkim strumieniem w głąb tajemniczego lasu, który jest w każdym z nas, jego magia, poetyckość, nierealność. Zresztą, ta nierealność jest do czasu, kiedyś każdy przejdzie przez ten las, dotknie kojącej kory drzew, poczuje pod stopami szmer liści. Nie zawsze o tym wiemy, że jest tak blisko nas. Namacalna była tylko miłość, przepiękna scena kiedy dorosły syn, kładzie się na pustym łóżku ojca, bo tak mu brak jego obecności, tego surowego, chropowatego ciepła, pozbawionego ckliwości. Pomyślałam o chwili, gdy silne ramiona ojca obejmowały syna, czas zmienia wszystko.
Metaforyczny las, las umierania starych, spróchniałych drzew z powyginanymi korzeniami, zastąpią je nowe, inne. Wędrówka pozwala zapomnieć o bólu, chroni nas przez rzeczywistością, krople deszczu uderzają miarowo o parapet, zegar odmierza kolejną nocną godzinę, a my wędrujemy, ojciec jest silny, jest opoką w świecie pełnym niepewności. Można się zanurzyć w tym pięknie lasu, w tym spokoju łodzi płynącej wolno z nurtem rzeki, przycupnąć z nim przy ognisku, bez słów, po co, słowa są przecież niepotrzebne, wędrujemy by zapomnieć, że jego już nie będzie. Zawsze chowałem się za jego plecami, były silne tak jest i w tej poetyckiej wędrówce. Zdjęcia są urzekające, film piękny, każdy może inaczej odczytać jego symbolikę, ale gdyby „Las” był zbyt czytelny, pozbawiony tajemnicy nie czarowałby nas swoim pięknem :)
_________________

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook