Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

"Cichy chaos" Antonio Grimaldiego

Obejrzałam kiedyś cudownie ciepły film: „Cichy chaos” w reżyserii Antonio Grimaldiego. Film jest jak szklanka gorącej czekolady wypitej w mroźny grudniowy poranek, by w pełni poczuć jej smak trzeba się nią niespiesznie delektować. Daleki od konwencjonalnego przeżywania śmierci – śmierć bliskiej osoby staje się przepustką do życia, które się na własne życzenie utraciło, w pogoni za czymś, co nigdy nie powinno stać się sensem życia. Bohater traci żonę, ale miejsce rozpaczy zastępuje swoista kontemplacja odzyskanego życia. Sam w pewnym momencie zaczyna sobie stawiać pytania, czy za słabo nie cierpi, pod twardą skorupą niewzruszonego spokoju targają nim sprzeczne emocje. I jest w tym prawdziwy. Ale przecież rytm życia pulsuje podług rzeczy odwracalnych i nieodwracalnych, a pośród najgłębszego smutku można odnaleźć także radość.

Pięknie ukazane jest w tym filmie ojcostwo, bo po śmierci żony to dziesięcioletnia córeczka Claudia staje się dla bohatera sensem, jej przekazuje całą miłość, dla niej odsuwa gdzieś na bok kuszący świat kariery. Czyta jej książki na dobranoc, czesze włosy w kucyk, uczestniczy w zajęciach gimnastycznych, zabiera na morze, spełnia każde jej życzenie. Nie chce zostawić jej samej, więc swój czas spędza na ławeczce przed szkołą i zaczyna odkrywać piękno życia, zatrzymywać ulotne chwile, ławeczka staje się dla niego oknem na świat, bezpiecznym miejscem na przeczekanie, oazą która koi smutek. Budzi zainteresowanie przechodniów, przystojny, o zamyślonym spojrzeniu, zawsze elegancko ubrany, w garniturze, zdaje się nie pasować do otoczenia... Na ławeczce podpisuje dokumenty, odbiera służbowe telefony, dyskutuje o losach firmy, ale traktuje to gdzieś obok swojego życia. O wiele bardziej liczą się dla niego wizyty bliskich osób, które właśnie u niego szukają rozwiązania swoich problemów, wypita w towarzystwie kawa, czy kontakty z przelotnie mijającymi go ludźmi. Poznaje opóźnionego w rozwoju chłopca, barmana, który oferuje mu obiad ugotowany przez żonę, piękną dziewczynę, która spaceruje z psem po skwerku. Tak wiele piękna i prostych codziennych spraw, które mogą stać się cichym źródełkiem radości. Bo smutek w tym filmie przesunięty jest gdzieś w dal, wyczuwalny, a jednak spokojnie wtopiony w tło opowieści.

Jest to świat, w którym można z przyjemnością się zanurzyć, bez zbędnych pytań, bez wątpliwości, nieco zmysłowy, okraszony poczuciem humoru, troszkę kojący świat baśni, choć osadzony w rzeczywistości. Wzrusza, bawi, a towarzyszką jest mu przepiękna muzyka. W filmie pojawiają się też dwa polskie akcenty: gościnnie i dosyć nieoczekiwanie reżyser Roman Polański i śliczna Kasia Smutniak.
_________________

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook